Czy zostanie mamą wiąże się z utratą części siebie? Dodaje nam kobiecości, a może wręcz przeciwnie-czegoś nas pozbawia?
Czy zostając matką powinnyśmy z siebie rezygnować? Poświęcić siebie i swoje potrzeby dla dziecka? A jeśli dziecko jest chore…
Dzisiaj opowiem Wam o wspaniałym projekcie, którego miałam okazję być częścią jako makijażystka.
Wszystko zaczęło się od marzenia jednej mamy, która chciała kiedyś doświadczyć profesjonalnej sesji zdjęciowej, w pięknej oprawie, z wyjątkowym makijażem.
Wszystko po to, aby przekazać światu bardzo ważną wiadomość, podzielić się swoim szczęściem, mimo trudów dnia codziennego.
By na nowo poczuć się piękną kobietą… I cóż w tym niezwykłego? – zapytacie.
„Kluczem do szczęścia jest posiadanie marzeń, kluczem do sukcesu jest ich realizacja”
– James Allen
Otóż to, że owa kobieta nie poprzestała tylko na marzeniu, urzeczywistniła je nie tylko dla siebie, ale również dla jedenastu innych mam.
Kobiet, które są wyjątkowe i piękne, podobnie jak ich dzieci – tak powstała wystawa „Mamy (nie) zwykłe dzieci”. Projekt ukazuje piękno i miłość matki do dziecka.
Relacji, która jest bardziej wymagająca i okupiona ogromną pracą każdego dnia.
Uczucia, które „naznacza” Trisomia 21.

Ukazanie w obiektywie tak delikatnego tematu, jakim jest miłość matki do dziecka, podjęli się Aleksandra i Karol Sitarkowie z Sitarek. Lifestyle and Wedding Photography.
Zaklinacze emocji w kadrze, bo nie sposób ich inaczej nazwać, zrzekli się swojego honorarium i wykonali 12 sesji zdjęciowych w swoim klimatycznym studio.
Miałam okazję być częścią trzech wspaniałych, kreatywnych dni, które na zawsze pozostaną w moim sercu.
Makijaż, dobór ubrań, sesja zdjęciowa w profesjonalnym studio i zatrzymywanie miłości w kadrze – tak wyglądała nasza codzienność w tym czasie.
Jednak zanim do tego doszło, Ola Sitarek wykonała olbrzymią pracę nad przygotowaniem przedsięwzięcia od strony technicznej.
Koncepcja sesji, tła, projektowanie ubrań, wybór materiałów, współpraca z krawcową i makijażystką. Projekt stanowił całość i był swoistą „ramą” dla przekazu,
który w tym projekcie jest najważniejszy.
A najważniejsza jest miłość: czysta, bezwarunkowa. Radość i pogoda, którą wnoszą dzieci z zespołem Downa tzw. „zespolaki”, jak je czule nazywają mamy.
Ten projekt pokazuje, że dzieci z zespołem nie są gorsze, a ich mamy nie są uciemiężone. Nadal są kobietami: pięknymi, mądrymi.
Realizują się zawodowo i czerpią z życia pełnymi garściami. Czy droga, którą podążają te wspaniałe kobiety jest łatwa i przyjemna? Oczywiście, że nie!
Wszyscy wiemy, że jest wręcz odwrotnie: nieustanna praca, trudna logistyka, godziny terapii…

Prawdziwe życie…
To właśnie ukazuje druga – nieodzowna część wystawy pt. „Cudowna miłość”, zawierająca zdjęcia, ukazujące codzienność tych rodzin.
Zwykłe życie z wpisaną w nie „wyjątkowością”. Druga część projektu powstała dzięki wsparciu ze strony Urzędu Miasta Bydgoszczy.
Pozwoliła ona Sitarek. Lifestyle and Wedding Photography pokazać zmagania dnia codziennego tych rodzin.
Myślę, że bez nich wystawa byłaby niekompletna.
Uroczysty wernisaż otwierający wystawę odbył się dnia 24 maja 2019 roku o godz. 17:00 w Bydgoskim Centrum Organizacji Pozarządowych
i Wolontariatu w Bydgoszczy.
Fotorelację można obejrzeć tutaj: www.tygodnikbydgoski.pl/wydarzenia/wernisaz-wystawy-mamy-nie-zwykle-dzieci-fotorelacja
Patrzę na te zdjęcia i zastanawiam się:
– Jak mogłam kiedyś myśleć, że zespół Downa to rodzaj wyroku?
– Czy to zasadne, że do inności podchodzimy z obawą?
– Dlaczego czasem warunkujemy nasze poczucie szczęścia?
– Czy można radośnie żyć mimo przeciwności losu? Niewątpliwych utrudnień?
– Jakie uczucia w Tobie wzbudzają te kadry?

Kiedy praca uczy życia…
Przyznam Wam szczerze, że ten projekt całkowicie zmienił moje spojrzenie na dzieci dotknięte zespołem Downa i ich rodziny.
Spotykaliśmy się co rano w sitarkowym studio i działa się magia: szczęśliwe rodziny przyjeżdżały, mamy siadały do makijażu, dzieci się grzecznie bawiły.
Dzieci radosne, pełne uczuć, emanujące pozytywną energią. Mamy, które uśmiechały się do siebie w lustrze.
Kobiety mające siłę i determinację, aby troszczyć się o swoje rodziny każdego dnia.
Zespolaki wymagają pracy – nieustannej, ale też bardzo dużo dają od siebie.
Miłość, ciepło, akceptację, radość życia, którą zarażają.
A my możemy się tego od nich uczyć…
Z tego miejsca pragnę gorąco podziękować:
– Oli i Karolowi Sitarek z Lifestyle and Wedding Photography za wspaniałą współpracę w kreatywnej atmosferze,
– Annie Sikorskiej z Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Dobroczynnego za pomysł, ideę i organizację projektu oraz świetną współpracę,
– Mamom oraz rodzinom biorącym udział w projekcie za możliwość poznania Was i niezwykłą atmosferę podczas projektu.
Wszystkim Wam Kochani, dziękuję za wspólny czas, zaufanie jakim mnie obdarzyliście, Wasze uśmiechy i inspirowanie mnie jako osoby. Dziękuję!



































